Hej,
no tak najtrudniejszy turniej dla siatkarzy trwa. Pierwsze mecze za nami. Muszę przyznać, że liczyłam od naszej reprezentacji na coś więcej. Nie mówię tu o spotkaniach z Rosją czy Iranem, bo one były bardzo dobre bez dwóch zdań i nie ma co tu więcej komentować, ale ta gra z Wenezuelą trochę mnie dobiła. Rozumiem,że druga szóstka i w ogóle, ale starać się trzeba zawsze.. Ponadto mam wrażenie, że dobrze prezentujemy się do piętnastego punktu, później nasza gra się lekko załamuje. Poza tym czy ja naprawdę muszę denerwować się na każdym meczu? Jesteśmy mistrzami, więc zachowujmy się tak jak na mistrzów przystało... Na zdjęciu moja osoba, w razie jakby ktoś zapomniał jak wyglądam:D
Koniec narzekania. Mimo wszystko kocham naszych siatkarzy:) Moją uwagę przykuła szczególnie świetna dyspozycja Bartka Kurka. Zarówno w ataku jak i zagrywce. Bardzo dobrze spisuje się też Paweł Zatorski czy Michał Kubiak. Ten ostatni oprócz super gry zaprezentował się świetnie jako kapitan reprezentacji. Nie dał się sprowokować i do końca zachował zimną krew. Jego słynny taniec zdobył moje serce:) Cała sytuacja w linku poniżej:)
http://www.polsatsport.pl/Wiadomosc/ta/Taniec-Kubiaka-I-Sprzeczka-Pod-Siatka-Wystarczy-Zapalka-I-Jara-Sie-Wszystko/index.html
Jeśli chodzi o inne zespoły to strasznie boję się spotkań z USA i Włochami. W ogóle Stany Zjednoczone typuje, obok Polaków na zwycięzców Pucharu Świata. Są niesamowici i bardzo silni. Już czuje te emocje i nerwy... Z Włochami gramy ostatnie spotkanie turnieju, które zapewne będzie niezwykle istotne jeśli chodzi o ostateczne miejsca... Pozostało mocno wierzyć w Polaków...:) Poniżej fotka mojego ulubieńca Matthew Andersona:) Bombardier:)( Jeszcze jaki przystojniak;p)
Na razie przed nami druga runda, w której według mnie głównym zadaniem naszych siatkarzy jest utrzymanie koncentracji od początku do końca spotkania. Gramy z niżej notowanymi zespołami: Kanadą, Egiptem i Australią( pamiętajmy co zdarzyło się na IO w Londynie). Wszystkie te ekipy nie boją się polskiej reprezentacji, ponieważ każda chce pokonać mistrza świata.
Także zasiadajmy przed telewizorami, oglądajmy, kibicujmy i wierzmy w Polaków, bo wiara czyni cuda!
Ściskam Was serdecznie:)
Justyna:)
SIATKÓWKA MĘSKA PASJA I SPORT
wtorek, 15 września 2015
sobota, 5 września 2015
Wielkie odliczanie
Hej,
nie wiem jak Wy, ale ja już z niecierpliwością czekam na pierwszy mecz naszych chłopaków na Pucharze Świata. Jestem pewna, że czeka nas ogrom emocji i nerwów. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa, bo zawału to ja dostać nie chcę:)
Tymczasem wstawiam rozkład jazdy na najbliższe dwa tygodnie:) Startujemy już we wtorek!
nie wiem jak Wy, ale ja już z niecierpliwością czekam na pierwszy mecz naszych chłopaków na Pucharze Świata. Jestem pewna, że czeka nas ogrom emocji i nerwów. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa, bo zawału to ja dostać nie chcę:)
Tymczasem wstawiam rozkład jazdy na najbliższe dwa tygodnie:) Startujemy już we wtorek!
I runda
8 września
Grupa A: Australia - USA, Japonia - Egipt, Kanada - Włochy
Grupa B: Polska - Tunezja (godz. 11:40), Rosja - Wenezuela, Argentyna - Iran
9 września
Grupa A: Australia - Włochy, Egipt - Kanada, USA - Japonia
Grupa B: Polska - Rosja (godz. 11:40), Tunezja - Iran, Wenezuela - Argentyna
10 września
Grupa A: Japonia - Australia, Kanada - USA, Włochy - Egipt
Grupa B: Argentyna - Polska (godz. 8:10), Rosja - Tunezja, Iran - Wenezuela
12 września
Grupa A: Australia - Egipt, USA - Włochy, Japonia - Kanada
Grupa B: Polska - Iran (godz. 5:10), Tunezja - Wenezuela, Rosja - Argentyna
13 września
Grupa A: Kanada - Australia, USA - Egipt, Japonia - Włochy
Grupa B: Wenezuela - Polska (godz. 5:10), Argentyna - Tunezja, Iran – Rosja
II runda
16 września
Grupa A: USA - Wenezuela, Włochy - Iran, Japonia - Tunezja
Grupa B: Kanada - Polska (godz. 8:10), Australia - Rosja, Egipt - Argentyna
17 września
Grupa A: USA - Iran, Włochy - Tunezja, Japonia - Wenezuela
Grupa B: Egipt - Polska (godz. 5:10), Kanada - Rosja, Australia - Argentyna
18 września
Grupa A: USA - Tunezja, Włochy - Wenezuela, Japonia - Iran
Grupa B: Australia – Polska (godz. 12:10), Kanada - Argentyna, Egipt - Rosja
III runda
21 września
Grupa A: USA - Polska (godz. 10:10), Włochy - Rosja, Japonia - Argentyna
Grupa B: Kanada - Wenezuela, Australia - Iran, Egipt - Tunezja
22 września
Grupa A: Japonia - Polska (godz. 7:15), Włochy - Argentyna, Rosja - USA
Grupa B: Kanada - Iran, Australia - Tunezja, Egipt - Wenezuela
23 września
Grupa A: Włochy - Polska (godz. 3:30), Rosja - Japonia, USA - Argentyna
Grupa B: Kanada - Tunezja, Egipt - Iran, Australia - Wenezuela
Na koniec zostawiam Was z naszymi siatkarzami w reklamach, które ostatnio podbiły moje serce:) Podejrzewam, że nie tylko moje:)
Justyna:)
sobota, 29 sierpnia 2015
Powracam ;)
Witam,
Polacy właśnie wylecieli do Japonii na najważniejszą imprezę sezonu, a ja przyleciałam tu z moimi przemyśleniami.
Liga Światowa. Obejrzałam wszystkie mecze. Nawet te nocne, jak na prawdziwą kibickę przystało. Strasznie smutno,że zajęliśmy dopiero czwartą pozycję, ale w gruncie rzeczy pokazaliśmy się z dobrej strony. Antiga znowu odkrył niesamowity talent. Tym razem w postaci Mateusza Bieńka. Zadziwia mnie on swoją determinacją i pewnością siebie. Nie jeden wymiękłby, gdyby pierwszy mecz w reprezentacji rozgrywał przed taką liczbą kibiców. Nasz środkowy spisał się wyjątkowo dobrze. Cała drużyna z resztą radziła sobie świetnie. Wydaje mi się, że na koniec zabrakło nam sił. Mam nadzieję tylko, że sytuacja nie powtórzy się podczas najbliższego turnieju.
Po odpoczynku przyszedł czas na Memoriał Wagnera. Wszystko ładnie,pięknie. Siatkarze odpoczęli. Wygraliśmy całe zawody. Pojawiło się nowe odkrycie - Artur Szalpuk, który może okazać się solidnym wsparciem na Pucharze Świata. Mam jednak kilka obaw.
O pierwszym już wspomniałam. Obawiam się, że nasi siatkarze nie wytrzymają morderczego tempa w Japonii. Przypomnijmy czeka nas dwanaście meczy w piętnaście dni. Nie lada wyzwanie, ale jaka stawka!Igrzyska w Rio czekają.
Odnoszę nieodparte wrażenie, że Stephane ciągle dokonuje zbyt mało zmian w trakcie spotkań. Czasem widzę sama, że ktoś musi odpocząć, ale zmiana się nie pojawia. Warto dać szansę wszystkim zawodnikom. Każdy przecież jest oryginalny i wyjątkowy.
Poza tym zauważyłam, że dobrze gra nam się ze słabszymi zespołami, ale kiedy przeciwnik jest trudniejszy często skazujemy się na pięciosetowe boje. Oby tylko nam, kibicom serca wytrzymały.
Na memoriale popełniliśmy tez dużo błędów własnych. Wydaje mi się, że na Pucharze Świata taka sytuacja nie może mieć miejsca.
Co do zawodników to jestem pewna, że dadzą z siebie wszystko co mogą, aby odnieść sukces i sprawić radość kibicom;)
Jeszcze jedna refleksja na koniec. Cieszę się, że kapitanem pozostał Michał Kubiak. Powodów jest wiele. Po pierwsze bardzo go lubię, po drugie to walczak, który doskonale nadaje się do tej roli i świetnie się z niej wywiązywał, a po trzecie, najważniejsze taka zmiana w trakcie sezonu mogłaby źle wpłynąć na zespół.
Oczywiście głęboko wierzę, że odniesiemy sukces i znów będziemy mieć powód do dumy ;) Oglądajcie, podziwiajcie i komentujcie mecze razem ze mną ;)
Na koniec taka mała dygresja. Od tego wpisu blog będzie miał swobodniejszy charakter. Często komentarze mogą być niestety mało obiektywne, ale pracuje nad tym!;)
Pozdrawiam
Justyna
Polacy właśnie wylecieli do Japonii na najważniejszą imprezę sezonu, a ja przyleciałam tu z moimi przemyśleniami.
Liga Światowa. Obejrzałam wszystkie mecze. Nawet te nocne, jak na prawdziwą kibickę przystało. Strasznie smutno,że zajęliśmy dopiero czwartą pozycję, ale w gruncie rzeczy pokazaliśmy się z dobrej strony. Antiga znowu odkrył niesamowity talent. Tym razem w postaci Mateusza Bieńka. Zadziwia mnie on swoją determinacją i pewnością siebie. Nie jeden wymiękłby, gdyby pierwszy mecz w reprezentacji rozgrywał przed taką liczbą kibiców. Nasz środkowy spisał się wyjątkowo dobrze. Cała drużyna z resztą radziła sobie świetnie. Wydaje mi się, że na koniec zabrakło nam sił. Mam nadzieję tylko, że sytuacja nie powtórzy się podczas najbliższego turnieju.

O pierwszym już wspomniałam. Obawiam się, że nasi siatkarze nie wytrzymają morderczego tempa w Japonii. Przypomnijmy czeka nas dwanaście meczy w piętnaście dni. Nie lada wyzwanie, ale jaka stawka!Igrzyska w Rio czekają.

Poza tym zauważyłam, że dobrze gra nam się ze słabszymi zespołami, ale kiedy przeciwnik jest trudniejszy często skazujemy się na pięciosetowe boje. Oby tylko nam, kibicom serca wytrzymały.
Na memoriale popełniliśmy tez dużo błędów własnych. Wydaje mi się, że na Pucharze Świata taka sytuacja nie może mieć miejsca.
Co do zawodników to jestem pewna, że dadzą z siebie wszystko co mogą, aby odnieść sukces i sprawić radość kibicom;)
Jeszcze jedna refleksja na koniec. Cieszę się, że kapitanem pozostał Michał Kubiak. Powodów jest wiele. Po pierwsze bardzo go lubię, po drugie to walczak, który doskonale nadaje się do tej roli i świetnie się z niej wywiązywał, a po trzecie, najważniejsze taka zmiana w trakcie sezonu mogłaby źle wpłynąć na zespół.
Oczywiście głęboko wierzę, że odniesiemy sukces i znów będziemy mieć powód do dumy ;) Oglądajcie, podziwiajcie i komentujcie mecze razem ze mną ;)
Na koniec taka mała dygresja. Od tego wpisu blog będzie miał swobodniejszy charakter. Często komentarze mogą być niestety mało obiektywne, ale pracuje nad tym!;)
Pozdrawiam
Justyna
niedziela, 7 czerwca 2015
Emocje, emocje, emocje
Witam,
po raz kolejny nasi siatkarze pokazali klasę. W piątkowy i sobotni wieczór Polacy pokonali ekipę z Iranu. Pierwszy mecz oglądałam jak zwykle przed telewizorem, drugi natomiast miałam niewątpliwą przyjemność podziwiaćw Częstochowie! Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie stał koło mnie Pan Jerzy Mielewski czy nie siedział Łukasz Kadziewicz. Mam trochę szczęścia nie powiem. Może zacznę od początku.
Na miejsce dotarłam godzinę przed pierwszym gwizdkiem. Stosunkowo szybko odnalazłam swoje miejsce. Na szczęście nie stałam długo przed wejściem, dzięki sprawnej organizacji. Częstochowska hala okazała się być bardzo przyjemnym miejscem. Już od momentu wejścia na trybuny usłyszałam rozgrzewającego kibiców Marka Magierę. Cóż to za energiczny człowiek! Sama niekiedy chciałabym mieć tyle werwy co on. Po chwili na boisko wybiegły obie drużyny, by rozpocząć trening. Poniżej krótki filmik. Z góry przepraszam za jakość i nagranie bokiem a nie prosto, ale na technice zbytnio się nie znam narazie.
Stopniowo trybuny zaczęły się wypełniać ludźmi. Pokazał się też słynny orzełek wraz z niedźwiadkiem, którzy podkręcali i tak gorącą już atmosferę. Tłumy odśpiewały piosenkę "Zawsze tam gdzie Ty" a zaraz po tym rozpoczęła się oficjalna prezentacja zespołów. Polski hymn "a capella" na żywo naprawdę zapiera dech w piersi!
Pierwsze dwa sety spędziłam w sektorze C7, czyli troszkę wyżej niż się spodziewałam. To i tak nie przeszkodziło mi w podziwianiu gry naszych chłopców. Choć pierwszy set padł łupem Irańczyków. Być może zadecydowały o tym poniekąd zmiany, które wprowadził selekcjoner Azjatów Slobodan Kovac. Mianowicie desygnował on do gry Milada Ebadipoura a kontuzjowanego Faeziego zastąpił Adel Ghoami. Nie mniejszy wpływ na przegranie pierwszego seta miały pomyłki naszych siatkarzy, szczególnie w przyjęciu.
W drugim secie nerwów także nie zabrakło. Polacy rozpoczęli go dobrze. Jednak odmienieni nieco Persowie szybko odrobili straty. Kilkoma wyśmienitymi akcjami po raz kolejny pochwalił się Mateusz Bieniek. Do samej końcówki gra toczyła się tak, iż nasi odskakiwali rywalom na kilka oczek po to, by Persowie w mgnieniu oka doprowadzali do remisu. Dziwna sytuacja zakończyła tę partię. W sumie to do końca nie wiedziałam o co chodzi. Jak się potem okazało jeden z Irańczyków dotknął siatkę swoją długą i gęstą brodą co zgodnie z nowymi przepisami jest niedopuszczalne. Azjaci nie mogli pogodzić się z decyzją sędziów, ale system weryfikacji jednoznacznie stwierdził, że zanim piłka dotknęła boiska Irańczyk popełnił kuriozalny błąd. Poniżej jeszcze jeden filmik z treningu i nagranie z hali.
W trakcie dziesięciominutowej przerwy poszłam na pogawędkę z poznanym już wcześniej dziennikarzem Polsatu Jerzym Mielewskim i miałam to szczęście, że trzeciego seta obejrzałam tuż obok niego właśnie. Zaciekawił mnie fakt, iż kibice nastawieni byli na doping, a zebrani dziennikarze czy komentatorzy w spokoju analizowali każdą akcję spotkania, zapewne po to, aby później przeprowadzić merytoryczną rozmowę w studiu pomeczowym. Stałam tylko i nie mogłam wyjść z podziwu. Na boisku natomiast prym wiódł Michał Kubiak, który nieźle przyjmował, atakował i popisał się w polu zagrywki. Wspierany przez Kurka i Bieńka poprowadził Biało-Czerwonych do wygrania trzeciego seta.
Przyznam, że rozbolały mnie nogi od stania, więc postanowiłam na chwilę przysiąść w pierwszym rzędzie. W czwartej partii Irańczycy powrócili do gry. Na samym początku wypracowali trzypunktową przewagę, której jak się potem okazało nie byliśmy w stanie odrobić. W jednej z akcji Mousavi zablokował naszego kapitana Michała Kubiaka i tak ekspresywnie okazał swą radość, że rozdrażnił kapitana polskiego zespołu, że obaj siatkarze skoczyli sobie do gardeł. Sędzia główny obu zawodnikom przyznał czerwone kartki. Polakom i tak nie udało się w tej odsłonie już nic ugrać. W Częstochowie rozpoczęło się odliczanie do tie breaka. W międzyczasie obok mnie miejsce zajął Łukasz Kadziewicz. Zamieniłam z nim kilka słów. Razem doszliśmy do wniosku, iż naszym ciężko gra się z Azjatami, ponieważ nie mamy z nim na co dzień styczności i nie jesteśmy przyzwyczajeni do ich stylu gry.
Na szczęście piątego seta można by nazwać festiwalem Biało-Czerwonych,którzy nie pozostawili Irańczykom złudzeń. Szybko wypracowaliśmy solidną przewagę, którą sukcesywnie powiększaliśmy. Zawodnikiem meczu został wybrany Michał Kubiak. Mój ulubiony siatkarz.
Teraz czeka nas trzytygodniowa podróż po świecie. Najbardziej istotne okażą się potyczki z Amerykanami, którzy dwukrotnie brawurowo ograli Rosjani prowadzą w naszej grupie z kompletem zwycięstw. Na wyjeździe ponownie spotkamy się też z naszymi wschodnimi sąsiadami i problematycznymi dla nas Azjatami. Miejmy nadzieję, że poradzimy sobie bardzo dobrze, powracając do kraju z samymi zwycięstwami. Trzymajmy mocno kciuki za naszych siatkarzy!
Po meczu udało mi się jeszcze zdobyć autograf Mateusza Miki. Oto on:
Za mną kolejne niezwykłe przeżycie, które na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Jedno jest pewne: Na pewno wybiorę się na jeszcze nie jeden mecz z naszymi siatkarzami! Wam także to polecam. Mam nadzieję,że będziemy kibicować razem!
Pozdrawiam
Justyna
po raz kolejny nasi siatkarze pokazali klasę. W piątkowy i sobotni wieczór Polacy pokonali ekipę z Iranu. Pierwszy mecz oglądałam jak zwykle przed telewizorem, drugi natomiast miałam niewątpliwą przyjemność podziwiaćw Częstochowie! Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie stał koło mnie Pan Jerzy Mielewski czy nie siedział Łukasz Kadziewicz. Mam trochę szczęścia nie powiem. Może zacznę od początku.
Na miejsce dotarłam godzinę przed pierwszym gwizdkiem. Stosunkowo szybko odnalazłam swoje miejsce. Na szczęście nie stałam długo przed wejściem, dzięki sprawnej organizacji. Częstochowska hala okazała się być bardzo przyjemnym miejscem. Już od momentu wejścia na trybuny usłyszałam rozgrzewającego kibiców Marka Magierę. Cóż to za energiczny człowiek! Sama niekiedy chciałabym mieć tyle werwy co on. Po chwili na boisko wybiegły obie drużyny, by rozpocząć trening. Poniżej krótki filmik. Z góry przepraszam za jakość i nagranie bokiem a nie prosto, ale na technice zbytnio się nie znam narazie.
Pierwsze dwa sety spędziłam w sektorze C7, czyli troszkę wyżej niż się spodziewałam. To i tak nie przeszkodziło mi w podziwianiu gry naszych chłopców. Choć pierwszy set padł łupem Irańczyków. Być może zadecydowały o tym poniekąd zmiany, które wprowadził selekcjoner Azjatów Slobodan Kovac. Mianowicie desygnował on do gry Milada Ebadipoura a kontuzjowanego Faeziego zastąpił Adel Ghoami. Nie mniejszy wpływ na przegranie pierwszego seta miały pomyłki naszych siatkarzy, szczególnie w przyjęciu.
W drugim secie nerwów także nie zabrakło. Polacy rozpoczęli go dobrze. Jednak odmienieni nieco Persowie szybko odrobili straty. Kilkoma wyśmienitymi akcjami po raz kolejny pochwalił się Mateusz Bieniek. Do samej końcówki gra toczyła się tak, iż nasi odskakiwali rywalom na kilka oczek po to, by Persowie w mgnieniu oka doprowadzali do remisu. Dziwna sytuacja zakończyła tę partię. W sumie to do końca nie wiedziałam o co chodzi. Jak się potem okazało jeden z Irańczyków dotknął siatkę swoją długą i gęstą brodą co zgodnie z nowymi przepisami jest niedopuszczalne. Azjaci nie mogli pogodzić się z decyzją sędziów, ale system weryfikacji jednoznacznie stwierdził, że zanim piłka dotknęła boiska Irańczyk popełnił kuriozalny błąd. Poniżej jeszcze jeden filmik z treningu i nagranie z hali.
W trakcie dziesięciominutowej przerwy poszłam na pogawędkę z poznanym już wcześniej dziennikarzem Polsatu Jerzym Mielewskim i miałam to szczęście, że trzeciego seta obejrzałam tuż obok niego właśnie. Zaciekawił mnie fakt, iż kibice nastawieni byli na doping, a zebrani dziennikarze czy komentatorzy w spokoju analizowali każdą akcję spotkania, zapewne po to, aby później przeprowadzić merytoryczną rozmowę w studiu pomeczowym. Stałam tylko i nie mogłam wyjść z podziwu. Na boisku natomiast prym wiódł Michał Kubiak, który nieźle przyjmował, atakował i popisał się w polu zagrywki. Wspierany przez Kurka i Bieńka poprowadził Biało-Czerwonych do wygrania trzeciego seta.
Przyznam, że rozbolały mnie nogi od stania, więc postanowiłam na chwilę przysiąść w pierwszym rzędzie. W czwartej partii Irańczycy powrócili do gry. Na samym początku wypracowali trzypunktową przewagę, której jak się potem okazało nie byliśmy w stanie odrobić. W jednej z akcji Mousavi zablokował naszego kapitana Michała Kubiaka i tak ekspresywnie okazał swą radość, że rozdrażnił kapitana polskiego zespołu, że obaj siatkarze skoczyli sobie do gardeł. Sędzia główny obu zawodnikom przyznał czerwone kartki. Polakom i tak nie udało się w tej odsłonie już nic ugrać. W Częstochowie rozpoczęło się odliczanie do tie breaka. W międzyczasie obok mnie miejsce zajął Łukasz Kadziewicz. Zamieniłam z nim kilka słów. Razem doszliśmy do wniosku, iż naszym ciężko gra się z Azjatami, ponieważ nie mamy z nim na co dzień styczności i nie jesteśmy przyzwyczajeni do ich stylu gry.
Na szczęście piątego seta można by nazwać festiwalem Biało-Czerwonych,którzy nie pozostawili Irańczykom złudzeń. Szybko wypracowaliśmy solidną przewagę, którą sukcesywnie powiększaliśmy. Zawodnikiem meczu został wybrany Michał Kubiak. Mój ulubiony siatkarz.
Teraz czeka nas trzytygodniowa podróż po świecie. Najbardziej istotne okażą się potyczki z Amerykanami, którzy dwukrotnie brawurowo ograli Rosjani prowadzą w naszej grupie z kompletem zwycięstw. Na wyjeździe ponownie spotkamy się też z naszymi wschodnimi sąsiadami i problematycznymi dla nas Azjatami. Miejmy nadzieję, że poradzimy sobie bardzo dobrze, powracając do kraju z samymi zwycięstwami. Trzymajmy mocno kciuki za naszych siatkarzy!
Po meczu udało mi się jeszcze zdobyć autograf Mateusza Miki. Oto on:
Za mną kolejne niezwykłe przeżycie, które na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Jedno jest pewne: Na pewno wybiorę się na jeszcze nie jeden mecz z naszymi siatkarzami! Wam także to polecam. Mam nadzieję,że będziemy kibicować razem!
Pozdrawiam
Justyna
Etykiety:
Amerykanie,
Bartosz Kurek,
Częstochowa,
Iran,
Jerzy Mielewski,
Łukasz Kadziewicz,
Marek Magiera,
Mateusz Bieniek,
Mateusz Mika,
Michał Kubiak,
Rosjanie,
Slobodan Kovac
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Podwójne zwycięstwo Polaków w Gdańsku
Witam,
stało się to na co czekałam od ośmiu miesięcy. Siatkarze ponownie pojawili się na boisku w biało-czerwonych barwach i powróciły wielkie emocje, których tak bardzo mi brakowało.
Stephane Antiga kontynuuje swoją doskonałą passę trenerską. Mianowicie
w ubiegłym tygodniu Polacy trzeci i czwarty raz z rzędu pokonali Rosjan. W czwartek poszło nam zaskakująco gładko i szybko. Ograliśmy naszych wschodnich sąsiadów 3:0. Moim cichym bohaterem był Michał Kubiak. Ku mojemu zadowoleniu drugi kapitan kadry narodowej. Dlaczego akurat on? Miał najwięcej piłek do przyjęcia i wyszło mu to bardzo dobrze. Jego skuteczność na tej pozycji wynosiła ponad 50%. Przyznam się szczerze, że zauważam zmianę w zachowaniu naszego "dzika". Nadal walczy do ostatniej piłki, ale tak jakby spoważniał, co nie ukrywam bardzo mi się podoba.
Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o debiutancie w reprezentacji. Mowa
o Mateuszu Bieńku. Do 28 maja nieznany szerszej publiczności zawodnik Effectora Kielce szturmem podbił serca kibiców niesamowitym występem w Gdańsku. Mój rówieśnik, bo zaledwie dwudziestojednoletni siatkarz stanął twarzą w twarz z naszymi odwiecznymi rywalami i ani na chwilę nie spuścił głowy. Mimo braku doświadczenia zdobył czternaście punktów i został wybranym najbardziej wartościowym graczem. Szalał zarówno na środku jak i w zagrywce. Aż trudno pomyśleć, że ten młodzieniec przygodę z tym sportem rozpoczął zaledwie pięć lat temu. Zadziwia mnie także fakt, iż nie zjadła go trema, jak zdarza się to u większości "świeżaków". Miejmy nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej. Mateusz już zebrał wiele pozytywnych opinii ekspertów.Z tego wszystkiego najbardziej cieszy mnie jednak fakt, iż nasz trener nie boi się stawiać na młodość i talent, dzięki czemu sport ten ma szanse na rozwój, a nasza reprezentacja na podniesienie poziomu gry.
Piątkowe spotkanie z Rosjanami było trudniejsze i wymagało od Polaków nie lada wysiłku. Stoczono pięciosetowy bój. Na szczęście wygrany przez naszych rodaków. Naszym pomogła zapewne też pełna kibiców widownia. Zawodnikiem, który wyróżnił się wśród pozostałych był Bartek Kurek. Widać, że w miarę szybko idzie mu przystosowanie się do nowej pozycji, co jest niezwykle trudne. No, ale przecież to wszechstronnie uzdolniony i doświadczony siatkarz, który poradzi sobie z każdym nowym wyzwaniem. Myślę, że on po prostu lubi nowości i kolejne przeszkody do pokonania. Nowością jest też tatuaż na jego ręce. Z tego co zdołałam zauważyć jest to zapewne wizerunek wilka. Podobnie jak u Kubiaka tu też zauważam większą pewność siebie, odwagę i spokój, którego trochę do tej pory Bartkowi brakowało. Szczególnie widoczny jest on na zagrywce, gdzie Kurek popełnił mniej błędów niż zazwyczaj. Oby tak pozostało. Pobyt zagranicą zatem służy naszym reprezentantom. Trzymajmy kciuki za Bartka, aby utrzymał poziom gry i nieustannie się rozwijał. Odgrywa on kluczową rolę w kadrze i jest według mnie jej liderem.
Teraz czekają nas spotkania w Częstochowie z Iranem.Obiecuję krótką relację video już w najbliższą niedzielę! Po pierwszej rundzie rozgrywek na czele polskiej grupy plasują się Amerykanie, którzy dwukrotnie pokonali właśnie naszych przyszłych rywali z Azji 3:1. Na drugim miejscu są Polacy, a tuż za nami z jednym oczkiem na koncie Rosjanie. Tabelę zamykają Irańczycy. My walczymy dalej o awans do Final Six tegorocznej Ligi Światowej!
Na koniec wiadomość z ostatniej chwili Europejska Federacja Piłki Siatkowej przyznała zespołowi PGE Skry Bełchatów "dziką kartę" na występ w najbliższym turnieju Ligi Mistrzów. Będzie to trzeci polski klub obok Asseco Resovii i Lotosu Trefl Gdańsk, który powalczy o medale na europejskim parkiecie. Losowanie fazy grupowej odbędzie się 2 lipca w Hofburgu. W nadchodzącym sezonie rozgrywki siatkarskiej elity będą w niezmienionej formie. Wśród mężczyzn zobaczymy 28 drużyn. Pierwsza kolejka odbędzie się w dniach 3-5 listopada. Trzymajmy kciuki za polskie ekipy!
Justyna
Etykiety:
Bartosz Kurek,
Częstochowa,
Effector Kielce,
Final Six,
Hofburg,
Iran,
Liga Mistrzów,
Mateusz Bieniek,
Michał Kubiak,
PGE Skra Bełchatów,
Rosja,
Stephane Antiga
poniedziałek, 25 maja 2015
„Trafiła kosa na Kłosa, Karola Kłosa..."
Witam,
Ci, dla których siatkówka to pasja zapewne już wiedzą o kim będzie dziś mowa. W tytule zacytowałam klasyka. Tak naprawdę to zbyt dużo dzieje się teraz w męskiej siatce, aby wszystko ogarnąć, ale postaram się tego dokonać. Zatem zaczynamy!
Sam Karol był zaskoczony decyzją francuskiego trenera. W jednym z wywiadów przyznał:„Nigdy nie marzyłem o tym, by być kapitanem reprezentacji. Myślałem, że są do tego stworzeni inni zawodnicy, na innych pozycjach, na takich, które odgrywają kluczowe role w siatkówce i w wygrywaniu spotkań. Myślałem też, że funkcję tę obejmie ktoś starszy. Na pewno nie przypuszczałem, że będę to ja”. Ponadto Kłos zauważył już, iż bycie kapitanem nie jest takie łatwe jakby się mogło wydawać. Wierzy jednak, że podoła nowej roli, a przy okazji uda mu się nakręcić kilka filmików dotyczących zgrupowań w Spale. Młodszego kolegę wspiera też Łukasz Kadziewicz, który jest pewien, że Kłos podoła nowemu wyzwaniu.
Niestety nowego kapitana nie zobaczymy w biało-czerwonych barwach podczas spotkań z Rosją w ramach rozgrywek Ligii Światowej, ponieważ zmaga się on z kontuzją kolana. Siatkarz przyznaje, że:„Od kolan w górę wszystko jest bardzo dobrze, ale gorzej z samymi stawami. Bolą mnie kolana. Jestem już po dwóch zabiegach Teraz przechodzę rehabilitację i wracam powoli do formy. Mam nadzieję, że ból niedługo ustanie. Myślę, że to wynik trzech ostatnich sezonów,które się złączyły w jeden”. Nie wiadomo kiedy będzie mógł wesprzeć swoich kolegów na boisku. Karol ma jednak nadzieję, że już niebawem.
Siatkarze już w Gdańsku
W sobotę kadra wraz z trenerami i sztabem szkoleniowym przeniosła się do Trójmiasta. Na mecz z Rosjanami trener ma wskazać czternastu zawodników. Jak narazie podziękował Grzegorzowi Pająkowi, który w oczach trenera przegrał rywalizację sportową o miejsce w reprezentacji. Zatem na pozycji rozgrywającego podziwiać będziemy Fabiana Drzyzgę bądź Grzegorza Łomacza. Ponadto jak już wspomniała kontuzja wykluczyła z gry Karola Kłosa. O ostatnim zawodniku, który nie pojawi się na boisku dowiemy się zapewne tuż przed pierwszym meczem. Wiadomo,że wszyscy dzielnie walczą o swoją pozycję. Dodatkowo Antiga musi podać nazwisko zastępcy kapitana kadry. Mówi się, że zostanie nim Marcin Możdżonek, który niegdyś sprawował tę funkcję. Pamiętajmy, że zawodnicy są na różnym etapie przygotowań. Jedni trenowali kilka tygodni, inni natomiast kilka dni. Na szczęście narazie nie ma większych problemów zdrowotnych wśród zawodników.
Biało-Czerwoni pierwsze mecze rozegrają w Ergo Arenie w czwartek i piątek
z Rosją. Z Trójmiasta drużyna narodowa uda się do Częstochowy, gdzie stawi czoła 5 i 6 czerwca Irańczykom. Następnie mistrzowie świata na trzy tygodnie wyjadą z kraju, zagrają w USA, Rosji i Iranie, a już 4 lipca zmierzą się z Amerykanami we Wrocławiu. Później ruszą do walki w Pucharze Świata (8-23 września), gdzie będą walczyć o olimpijskie paszporty do RIO. Na koniec morderczego sezonu staną jeszcze do walki w mistrzostwach Europy w Bułgarii i Włoszech (9-18 października).
Od soboty 23 maja można kupować bilety na te siatkarskie widowisko. XIII Memoriał Huberta Jerzego Wagnera odbędzie się w tym roku 22-24 sierpnia w Toruniu. Rywalami Polaków będą Japończycy, Francuzii Irańczycy. Najpierw zmierzymy się z Japonią, potem z Iranem, a rywalizację zakończy pojedynek z Francją. Sądzę, że będą to niezwykle ciekawe spotkania. Przypomnę,że Japonia buduje całkiem nowy zespół a sobotni pojedynek Irańczyków z Francuzami na pewno sprawi, że pod siatką polecą iskry. Nasze spotkania z Trójkolorowymi jak zwykle zapewne będzie obfitowało w ogromne emocje. Ceny biletu uzależnione są od miejsc i dnia turnieju. Wahają się w granicy od 30zł do 160zł. Myślę, że każde spotkanie Biało-Czerwonych jest warte tych pieniędzy. Memoriał Wagnera będzie dla polskich siatkarzy ostatnim sprawdzianem przed startem w niezwykle ważnym Pucharze Świata.
W drugi weekend „światówki" rozegrano zaledwie dwa mecze w grupie E,ale ale jakież to były emocjonujące spotkania! Rywalizowała ze sobą Finlandia i Belgia. Oba pojedynki zakończyły się dopiero w tie-break’u. Belgowie dwukrotnie pokonali Finów w pięciu setach, tym samym dzieląc się punktami ze swoimi przeciwnikami. Walka była bardzo wyrównana, a rywalizacja toczyła się do ostatniej piłki. Naszą uwagę winien zwrócić nowy nabytek kędzierzyńskiej ZAKSY, Sam Deroo, który był najlepiej punktującym zawodnikiem obu meczów.
Pozdrawiam
Justyna
Ci, dla których siatkówka to pasja zapewne już wiedzą o kim będzie dziś mowa. W tytule zacytowałam klasyka. Tak naprawdę to zbyt dużo dzieje się teraz w męskiej siatce, aby wszystko ogarnąć, ale postaram się tego dokonać. Zatem zaczynamy!
Nowy kapitan kadry narodowej
Trener Stephane Antiga podał nazwisko nowego kapitana naszej kadry. Został nim środkowy Karol Kłos. Myślę, że warto przybliżyć sobie jego sylwetkę. Siatkarz urodził się w Warszawie. Od 2010 roku reprezentuje barwy PGE Skry Bełchatów. Był podstawowym zawodnikiem reprezentacji Polski kadetów, która w 2007 roku sięgnęła po tytuł wicemistrza Europy kadetów. Odkrycie zeszłorocznych Mistrzostw Świata Siatkarzy. Najlepszy blokujący tego turnieju. Jego najlepszym przyjacielem jest Andrzej Wrona. Razem tworzą zgrany team pomimo tego, iż występują na jednej pozycji i często walczą ze sobą o miejsce w kadrze. To dwójka siatkarzy, która w reprezentacji tryska największym poczuciem humoru i energią. Myślę,że to para na miarę Krzysztofa Ignaczaka.Sam Karol był zaskoczony decyzją francuskiego trenera. W jednym z wywiadów przyznał:„Nigdy nie marzyłem o tym, by być kapitanem reprezentacji. Myślałem, że są do tego stworzeni inni zawodnicy, na innych pozycjach, na takich, które odgrywają kluczowe role w siatkówce i w wygrywaniu spotkań. Myślałem też, że funkcję tę obejmie ktoś starszy. Na pewno nie przypuszczałem, że będę to ja”. Ponadto Kłos zauważył już, iż bycie kapitanem nie jest takie łatwe jakby się mogło wydawać. Wierzy jednak, że podoła nowej roli, a przy okazji uda mu się nakręcić kilka filmików dotyczących zgrupowań w Spale. Młodszego kolegę wspiera też Łukasz Kadziewicz, który jest pewien, że Kłos podoła nowemu wyzwaniu.
Niestety nowego kapitana nie zobaczymy w biało-czerwonych barwach podczas spotkań z Rosją w ramach rozgrywek Ligii Światowej, ponieważ zmaga się on z kontuzją kolana. Siatkarz przyznaje, że:„Od kolan w górę wszystko jest bardzo dobrze, ale gorzej z samymi stawami. Bolą mnie kolana. Jestem już po dwóch zabiegach Teraz przechodzę rehabilitację i wracam powoli do formy. Mam nadzieję, że ból niedługo ustanie. Myślę, że to wynik trzech ostatnich sezonów,które się złączyły w jeden”. Nie wiadomo kiedy będzie mógł wesprzeć swoich kolegów na boisku. Karol ma jednak nadzieję, że już niebawem.
Siatkarze już w Gdańsku
W sobotę kadra wraz z trenerami i sztabem szkoleniowym przeniosła się do Trójmiasta. Na mecz z Rosjanami trener ma wskazać czternastu zawodników. Jak narazie podziękował Grzegorzowi Pająkowi, który w oczach trenera przegrał rywalizację sportową o miejsce w reprezentacji. Zatem na pozycji rozgrywającego podziwiać będziemy Fabiana Drzyzgę bądź Grzegorza Łomacza. Ponadto jak już wspomniała kontuzja wykluczyła z gry Karola Kłosa. O ostatnim zawodniku, który nie pojawi się na boisku dowiemy się zapewne tuż przed pierwszym meczem. Wiadomo,że wszyscy dzielnie walczą o swoją pozycję. Dodatkowo Antiga musi podać nazwisko zastępcy kapitana kadry. Mówi się, że zostanie nim Marcin Możdżonek, który niegdyś sprawował tę funkcję. Pamiętajmy, że zawodnicy są na różnym etapie przygotowań. Jedni trenowali kilka tygodni, inni natomiast kilka dni. Na szczęście narazie nie ma większych problemów zdrowotnych wśród zawodników.
Biało-Czerwoni pierwsze mecze rozegrają w Ergo Arenie w czwartek i piątek
z Rosją. Z Trójmiasta drużyna narodowa uda się do Częstochowy, gdzie stawi czoła 5 i 6 czerwca Irańczykom. Następnie mistrzowie świata na trzy tygodnie wyjadą z kraju, zagrają w USA, Rosji i Iranie, a już 4 lipca zmierzą się z Amerykanami we Wrocławiu. Później ruszą do walki w Pucharze Świata (8-23 września), gdzie będą walczyć o olimpijskie paszporty do RIO. Na koniec morderczego sezonu staną jeszcze do walki w mistrzostwach Europy w Bułgarii i Włoszech (9-18 października).
Ruszyła sprzedaż na XIII Memoriał Huberta Jerzego Wagnera
Od soboty 23 maja można kupować bilety na te siatkarskie widowisko. XIII Memoriał Huberta Jerzego Wagnera odbędzie się w tym roku 22-24 sierpnia w Toruniu. Rywalami Polaków będą Japończycy, Francuzii Irańczycy. Najpierw zmierzymy się z Japonią, potem z Iranem, a rywalizację zakończy pojedynek z Francją. Sądzę, że będą to niezwykle ciekawe spotkania. Przypomnę,że Japonia buduje całkiem nowy zespół a sobotni pojedynek Irańczyków z Francuzami na pewno sprawi, że pod siatką polecą iskry. Nasze spotkania z Trójkolorowymi jak zwykle zapewne będzie obfitowało w ogromne emocje. Ceny biletu uzależnione są od miejsc i dnia turnieju. Wahają się w granicy od 30zł do 160zł. Myślę, że każde spotkanie Biało-Czerwonych jest warte tych pieniędzy. Memoriał Wagnera będzie dla polskich siatkarzy ostatnim sprawdzianem przed startem w niezwykle ważnym Pucharze Świata.
Liga Światowa nabiera rozpędu
W drugi weekend „światówki" rozegrano zaledwie dwa mecze w grupie E,ale ale jakież to były emocjonujące spotkania! Rywalizowała ze sobą Finlandia i Belgia. Oba pojedynki zakończyły się dopiero w tie-break’u. Belgowie dwukrotnie pokonali Finów w pięciu setach, tym samym dzieląc się punktami ze swoimi przeciwnikami. Walka była bardzo wyrównana, a rywalizacja toczyła się do ostatniej piłki. Naszą uwagę winien zwrócić nowy nabytek kędzierzyńskiej ZAKSY, Sam Deroo, który był najlepiej punktującym zawodnikiem obu meczów.
Pozdrawiam
Justyna
Etykiety:
Andrzej Wrona,
Belgia,
Dorota Okólska,
Fabian Drzyzga,
Finlandia,
Francuzi,
Iran,
Japończycy,
Karol Kłos,
Liga Światowa,
Puchar Świata,
RIO,
Rosja,
Sam Deroo,
USA,
XIII Memoriał Huberta Jerzego Wagnera
poniedziałek, 18 maja 2015
Występy w Lidze Światowej tuż tuż...
Witam,
dziś będzie krótko, zwięźle i na temat. Kolejni kadrowicze przybywają po krótkim urlopie do Spały. Tydzień temu na pierwszych treningach pojawili się mistrzowie polski Rafał Buszek, Dawid Konarski. Z Turcji powrócili Michał Kubiak i Marcin
Możdżonek. Ponadto szeregi uzupełnił Wojciech Grzyb, wicemistrz Polski z Lotosem Treflem
Gdańsk.Odbył się także sparing między seniorami a juniorami, którzy pod wodzą trenera Jakuba Bednaruka w niesamowitym stylu i z kompletem zwycięstw zakwalifikowali się do Mistrzostw Świata. Młodziki, bo tak można ich nazwać także w walce ze starszymi kolegami pokazali siłę i moc remisując 2:2 w meczu z weteranami. Pozostaje nam jedynie trzymać kciuki za tą zdolną młodzież, bo na pewno wielu zawodników w niej występujących zasili szeregi kadry seniorów. Powodzenia!
Dużo emocji wzbudza ostatnio też decyzja Stephana Antigii dotycząca tego, iż powracający do reprezentacji Bartosz Kurek ma występować na pozycji atakującego, a nie przyjmującego. To bardzo odważne i ryzykowne posunięcie,a zarazem niezwykle istotne. Sam zawodnik jest pozytywnie nastawiony o czym mówił w wielu wywiadach m.in. z Łukaszem Kadziewiczem. Osobiście odnoszę wrażenie,że Bartek jest napalony do w reprezentacji i w Polsce w ogóle. Pełen sił i energii na pewno wbije naszym rywalom niejednego przysłowiowego gwoździa. Mam nadzieję, że poradzi sobie z presją i stresem. W końcu to doświadczony już sportowiec z bujną przeszłością.Jedno jest pewne będzie on największą gwiazdą kadry Antigii w tym sezonie.Czy błyszczącą? Niebawem się okaże.

w gdańskiej Ergo Arenie Polacy staną do boju
w tegorocznych rozgrywkach Ligii Światowej. Na pierwszy ogień zmierzą się z Rosjanami. Później czekają nas spotkania z Iranem i USA. Te właśnie zespoły znalazły się w grupie B.
Swoje mecze rozgrywają już drużyny z grupy C, której narazie przewodzą Kanadyjczycy. Do tej pory dwukrotnie pokonali oni Kubę 3:0.Obie te ekipy zmierzą się jeszcze z Argentyną i Bułgarią. Również
w grupie E wiele się dzieje. Na szczycie tabeli są Holendrzy, którzy nie bez wielkiego trudu odnieśli podwójne zwycięstwo nad Portugalczykami. Belgowie i Finowie czekają na swoją kolej.
w grupie E wiele się dzieje. Na szczycie tabeli są Holendrzy, którzy nie bez wielkiego trudu odnieśli podwójne zwycięstwo nad Portugalczykami. Belgowie i Finowie czekają na swoją kolej.
Kto jeszcze bierze udział w Lidze Światowej?
W grupie A są to Australijczycy, Brazylijczycy, Włosi i Serbowie. Moim zdaniem dość ciekawy układ. Dalej Czechy, Francja, Japonia i Korea Południowa tworzą grupę D. Szeregi ekipy F stanowią Turcja, Tunezja, Czarnogóra i Portoryko, a zespoły z pod literki G to Chiny, Grecja, Meksyk i Słowacja.
W grupie A są to Australijczycy, Brazylijczycy, Włosi i Serbowie. Moim zdaniem dość ciekawy układ. Dalej Czechy, Francja, Japonia i Korea Południowa tworzą grupę D. Szeregi ekipy F stanowią Turcja, Tunezja, Czarnogóra i Portoryko, a zespoły z pod literki G to Chiny, Grecja, Meksyk i Słowacja.
Ewidentnie widać, że jedne grupy są silniejsze, a drugie słabsze. Co z tego wyniknie? Zobaczymy... Na pewno czeka nas wiele emocjonujących pojedynków.

Tyle na dziś. Znowu się rozpisałam.
Pozdrawiam
Justyna
Etykiety:
Bartosz Kurek,
Ergo Arena,
fotoreporter,
Jakub Bednaruk,
Jochen Schöps,
Liga Światowa,
Michał Kubiak,
Przegląd sportowy,
Spała,
Stephane Antiga
Subskrybuj:
Posty (Atom)